poniedziałek, 5 grudnia 2011

Hilton

Ta historia wydarzyła się stosunkowo niedawno i zaliczana jest do najlepszych w mojej karierze.
Na krótko przed narodzinami mojego syna, jeden z moich bliskich kumpli podjął pracę dzięki której miał całotygodniowy kontakt z imprezami oraz alkoholem, w który te imprezy zaopatrywał. Jako że on miał takie kontakty, my również mimowolnie je mieliśmy. Z reguły balangi te polegały na bezlitosnym wlewaniu w siebie różnorodnych alkoholi, tańcach na parkiecie, bełcie w taksówce i potwornym kacu dnia następnego. Generalnie norma. Nikt się jednak nie spodziewał kiedy kumpel zadzwonił do nas z informacją iż jest kolejna impreza, ale wymagana jest pełna kultura, struj wieczorowy i żadnej siary, bo to otwarcie kasyna w Hiltonie i będzie tam całe jego szefostwo. Nie wiele się zastanawiając przystaliśmy na jego propozycję i obiecaliśmy że będziemy grzeczni.
Impreza zaczęła się dość spokojnie-każdy z nas w garniaku, z kieliszkiem wina w dłoni udawał dystyngowanego przedsiębiorcę, przechadzając się po czerwonym dywanie. Po kilku godzinach atmosfera się trochę rozluźniła ze względu na dużą ilość darmowego alkoholu oraz zepsutą klimatyzację, która w szczególności mi dała się we znaki. W pewnym momencie po przechyleniu kolejnego turbo kolorowego drinka w proporcji fifty fifty poczułem, że moje ciało zaczyna falować razem z obrazem i... się zaczęło. Chcąc dobiec do toalety z pewną zawartością z żołądka, wpadłem do przedsionka, na środku którego stała olbrzymia okrągła, skórzana kanapa na której siedziały dwie dość sympatycznie wyglądające panie w kreacjach mocno wieczorowych. Nie mogąc powstrzymać odruchu, kilka metrów od drzwi ubikacji, puściłem bełta pod ciśnieniem, przez tak zwane sitko (chciałem zasłonić usta, ale paluszki rozczapirzyłem zbyt mocno), bryzgając centralnie na miłe panie, które narobiły takiego krzyku jak by co najmniej je ktoś obrzygał. Nie zastanawiając się długo wpadłem do ubikacji, gdzie spędziłem następne 20 minut. Jakież zdziwienie mnie spotkało, kiedy otwierając drzwi od toalety napotkałem czekającego na mnie pana w uniformie, który zapytał się "czy już wszystko w porządku?". Niestety chcąc kulturalnie odpowiedzieć na zadane pytanie rzygnąłem ponownie, tym razem na eleganckie obuwie pana z obsługi. W teorii opuściłem imprezę, grzecznie o to poproszony, ale jak zaznaczyłem tylko w teorii. W między czasie impreza na sali trwała już w najlepsze i moi kumple wcale nie pozostawali w tyle z robieniem ogólnej siary. Atrakcją wieczoru miał być występ zespołu Papa D (bliżej znanego jako Papa Dance) oraz loteria nagrody głównej konkursu - Fiata 500. Niespodziewanie koncert przerwało wtargnięcie na scenę 2 nawalonych jak szpadle kumpli, którzy postanowili udowodnić wokaliście, że jest "chujowy i żeby spierdalał bo my tu tera będziemy śpiewać". Wyjąc na całe gardło "szary wiruje pył" zostali siłą ściągnięci ze sceny razem z innym kolegą, który w międzyczasie postanowił zrobić numer i pospuszczać powietrze z kół nagrody głównej. Ale żeby nie było tak łatwo panowie postanowili pobawić się w berka z ochroniarzami i w ten sposób zwiedzili wszystkie piętra hotelu a nawet garaże. Kiedy do łapanki włączyła się cała ochrona budynku, zbiedzy zostali pojmani i odstawieni do szefa ochrony który oznajmił im "No panowie teraz to się doigraliście-macie przejebane i dzwonię na policję". Nie wiele myśląc najbardziej nawalony kumpel odparł na to "O nie panowie to wy macie teraz przejebane i to ja dzwonię na policję", po czym wyciągnął komórkę i na głos zaczął wstukiwać numer "dziewięć, siedem, siedem". Prawdopodobnie ten debilizm uratował skórę kumplom, bo ochrona śmiała się na całego i kazała kulturalnie wypierdalać właściwie bez konsekwencji.
Następnego dna wszyscy obudziliśmy się z potwornym kacem moralnym, że przejebaliśmy kumplowi w papierach u szefostwa i zawiedliśmy jego zaufanie, ale okazało się że szefostwo to równe chłopy i stwierdzili, że takiej imprezy to już dawno nie mieli i takich atrakcji nie zagwarantował im do te pory nikt, więc zapraszają nas na każdą możliwą imprezę

1 komentarz:

  1. Buhahahaha! Dobre bylo! Ta nagroda glowna to jakis Caddilac byl :)

    OdpowiedzUsuń